„Potrafią sprawdzić teren wielkości kortu tenisowego w około 20 minut, podczas gdy ludziom z wykrywaczami metalu zajęłoby to nawet cztery dni” — mówi dr Cynthia Fast, która zajmuje się tresurą niezwykłych zwierząt w organizacji non-profit APOPO.
Spis treści
Miny lądowe co roku zabijają lub okaleczają tysiące ludzi na całym świecie. „Pracujemy z gigantycznymi oposami afrykańskimi (lub oposami gambijskimi), które są wielkości małego kota. Zwierzęta te zawdzięczają swoją nazwę bardzo dużym workom policzkowym, które przypominają worki wiewiórki lub chomika i w których lubią przechowywać pożywienie”.
Nazywane są „bohaterskimi szczurami” i ich praca w pełni uzasadnia tę nazwę: rozbrajają miny w najbardziej niebezpiecznych regionach świata, innymi słowy, ratują życie. Obecnie pracują w Angoli, Azerbejdżanie i Kambodży, a wcześniej nasze szczury pracowały w Mozambiku. Do tej pory rozminowały 120 milionów metrów kwadratowych. Jest to powierzchnia większa niż powierzchnia Paryża lub około 17 000 boisk piłkarskich.
Zwierzęta te idealnie nadają się do tej pracy: są długowieczne, inteligentne i łatwe do wyszkolenia, wystarczająco duże, aby badać duże obszary, i wystarczająco małe, aby przejść po minie wrażliwej na nacisk, nie aktywując jej. Firma APOPO ani razu nie straciła szczura na polu minowym. Ponadto są one znacznie skuteczniejsze niż wykrywacze metalu, ponieważ nie zwracają uwagi na duże ilości złomu.
Kiedy szczury wyczuwają zapach materiałów wybuchowych, na przykład trotylu, kopią nory w ziemi. Jest to sygnał dla operatorów, aby zaznaczyli to miejsce, a osoba posiadająca niezbędne narzędzia i technologie może wrócić później i bezpiecznie unieszkodliwić miny. Fast twierdzi, że jego szczury nigdy go nie zawiodły w ciągu ponad 25 lat pracy.

Jednak pomimo imponujących osiągnięć członkowie zespołu pracujący zgodnie z harmonogramem nie od razu budzą zaufanie społeczności, z którymi współpracują, nawet pomimo tego, że noszą kamizelki z wizami. „Na początku sceptycyzm był znacznie większy i kiedy próbowaliśmy zorganizować ceremonie przekazania praw do użytkowania ziemi dla społeczności, nie chcieli nawet wejść na ten teren, ponieważ nie ufali szczurom” – mówi Fast.
„Jednym z kierunków naszej działalności była organizacja meczu piłki nożnej w okolicy, gdzie wcześniej prowadzono wydobycie surowców”.
„Kiedy ludzie zobaczyli, że ufamy naszym szczurom na tyle, by pozwolić im tam grać, zaczęli robić to samo” – kontynuuje. „Teraz w społecznościach takich jak Kambodża ludzie przychodzą do nas i pytają: „Kiedy przywieziecie szczura w pobliże mojego pola ryżowego? Boję się, że mogą tu być miny”.
Szczury-bohaterowie nie tylko rozbrajają miny. Zespół eksperymentuje również z wykorzystaniem ich w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych, znajdując i pomagając ludziom, którzy znaleźli się pod gruzami po klęskach żywiołowych. W erze automatyzacji i robotyki nie tylko te stworzenia, ale także inne, takie jak fretki i psy, są nadal niezastąpione w wykonywaniu zadań, których nie możemy wykonać samodzielnie.
Od polowań do fizyki jądrowej
Na polu w North Derbyshire w Anglii wysoko wykwalifikowana specjalistka o imieniu Emily przygotowuje się do pracy. „Jeśli widzisz, że drży, to nie dlatego, że jest jej zimno lub się boi. To dlatego, że jej ciało się przygotowuje, rozgrzewa mięśnie”. Emily to jasnozłota fretka, długonoga, zwinna i gibka. Mężczyzna, który ją trzyma, to jej szef, a raczej kolega, James McKay.
W skład zespołu Jamesa wchodzi nie tylko Emily. Kieruje on krajowym programem tresury fretek i zarządza elitarną drużyną składającą się z ponad 40 osobników Mustela putorius furo. „Ludzie mówią o tresurze fretek. Wierzę, że mają one wrodzone zdolności, a my po prostu je kierujemy”.
Pomysł, że fretki mogą wykonywać pracę, nie jest zupełnie nowy. Po raz pierwszy udomowiono je około 2500 lat temu do polowania na zwierzęta, do których człowiek miał trudny dostęp. „Legiony rzymskie zabierały je ze sobą, ponieważ gdziekolwiek się udawały, musiały w jakiś sposób wypędzać króliki z ich nor, a jedynym sposobem, aby je zmusić do ucieczki, było wysłanie kogoś, kto je przepędził” – wyjaśnia James.
W późniejszych wiekach wykorzystywano je nie tylko do polowań, ale także do ochrony magazynów i upraw przed gryzoniami. Jednak Emily i jej towarzysze nie tylko polują, ale zajmują się również wieloma innymi sprawami. W latach 80. James zdał sobie sprawę, że jego fretki opanowały wiele przydatnych umiejętności, które można wykorzystać w różnych dziedzinach.
„Na jednej z farm, gdzie wcześniej jeździłem po króliki, aby kontrolować ich populację, pojawiły się problemy z systemem drenażowym, a właściciel skarżył się, że będzie musiał zatrudnić ekipy, aby przekopały całe pole i poszukały zatorów” – wspomina James.
„Wpadłem na pomysł i powiedziałem mu, że możemy wsadzić fretkę do jednego końca rury drenażowej, sprawdzić, jak daleko sięga, zaznaczyć to miejsce, a następnie zrobić to samo z drugiego końca. Tak zrobiliśmy i znaleźliśmy zator” – dodaje. „Z tego wszystkiego wyrosło małe ziarenko”.
Dzisiaj James otrzymuje najróżniejsze zadania: nie tylko wyszukiwanie zatorów, rur i odpływów, ale także układanie szybkich kabli światłowodowych. W tym celu do uprzęży norki przymocowuje się cienką żyłkę, która niczym puszysta igła wije się w zakamarkach niedostępnych dla człowieka. Norki mogą wnikać głęboko pod ziemię, przez pustki lub za fałszywe ściany.

Dobra komunikacja jest niezwykle ważna podczas pracy w zespole, a James jest zawsze w kontakcie ze swoimi inżynierami, którzy noszą przy sobie nadajniki. Mówi, że ludzie czasami martwią się o dobrostan zwierząt, ale jest przekonany, że jego pupile są zadowolone ze swojej pracy. „Nie robiłbym tego, gdybym uważał to za okrucieństwo lub realne zagrożenie. Kiedy stawiam mojego fretkę przed gniazdem, ona po prostu chce wejść do środka i zobaczyć, co się za nim kryje” – mówi.
Oczywiście James nie był jedyną osobą, która doceniła potencjał inżynieryjny fretek. Jedną z najbardziej znanych fretek wszech czasów była Felicia. W 1971 roku, podczas budowy Narodowego Laboratorium Akceleratorowego (później przemianowanego na Fermilab na cześć Enrico Fermiego), pojawił się problem: długie, wąskie rury próżniowe, które miały być połączone z częścią akceleratora, należało dokładnie oczyścić z metalowego pyłu i zanieczyszczeń, ponieważ nawet najmniejszy pyłek mógł zakłócać promieniowanie cząstek.
Aby rozwiązać ten problem, brytyjski inżynier przypomniał sobie, że fretki z natury badają tunele i szczeliny, więc zaproponował jednej z nich poruszanie się po rurach, ciągnąc za sobą linę, która pozwalała kierować wacikiem nasączonym roztworem czyszczącym po całej rurze. Tak też zrobiono, a Felicia wzięła sprawy w swoje ręce i rozwiązała problem dla fizyków zajmujących się cząstkami elementarnymi.
Najlepszy przyjaciel
Być może słyszeliście o „psach tropiących”, które potrafią wykrywać raka, ale zakres ich zastosowania jest znacznie szerszy: epilepsja, malaria, choroba Parkinsona, a nawet COVID-19.
Badania nad tym, jak psy mogą wyczuwać ludzkie choroby, są nadal w początkowej fazie, ale dr Claire Guest, założycielka i główna badaczka w Medical Detection Dogs (centrum szkoleniowe w Milton Keynes w Anglii), uczestniczy w tym procesie od samego początku. „Psy nauczyły nas tego, czego wcześniej nie wiedzieliśmy: założenie, że rak ma zapach, było całkowicie rewolucyjne. Teraz wiadomo, że choroby rzeczywiście mają zapach” – mówi Guest.
Co sprawia, że są one naprawdę doskonałymi specjalistami w swojej pracy? „Cóż, po pierwsze, ich niesamowity węch. Mają 300 milionów receptorów czuciowych. Człowiek ma ich 5 milionów. Jeśli człowiek może wykryć łyżeczkę cukru w filiżance herbaty, to pies wykryje ją w dwóch basenach olimpijskich” – wyjaśnia.
Claire dodaje, że zwierzęta te mają niezwykle rozwinięty węch. Psy mogą wdychać ciągły strumień powietrza, jednocześnie wydychając je przez inne części nosa. Pozwala to zapachom skuteczniej docierać do receptorów węchowych, zapobiegając mieszaniu się starego powietrza ze świeżym. Innymi słowy, mogą jednocześnie wdychać i wydychać powietrze przez nos, maksymalnie zwiększając wykrywalność cząsteczek zapachu. Dzięki temu mogą wyczuwać bardzo słabe zapachy i podążać śladami przez kilka godzin. „To bardzo złożony system” – mówi Guest.
Ale jest jeszcze jedna ważna cecha, która sprawia, że psy te są doskonałymi specjalistami. Chodzi o motywację. „Psy robią to nie tylko dla nagrody. Chcą, aby ich właściciele byli szczęśliwi” – mówi. „Ostatnie badania wykazały, że kiedy jesteśmy blisko naszych psów i głaszczemy je, nasz organizm wydziela oksytocynę – hormon miłości, który, jak wcześniej sądzono, jest wytwarzany tylko między matkami i dziećmi lub bardzo bliskimi partnerami”.
„Ale myślę, że jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że pies odzwierciedla nas i również wydziela oksytocynę, tworząc w ten sposób pełną i wzajemną więź. Pies jest tak samo przywiązany do nas, jak my do niego” – mówi. Oprócz szkolenia biosensorów rozpoznających wzorce, centrum szkoli również psy przewodniki, które mieszkają i pracują z jedną osobą. Uczy się je sygnalizować alarm, jeśli potrzebna jest pilna pomoc medyczna.

Lauren cierpi na posturalną tachykardię ortostatyczną, funkcjonalne zaburzenie neurologiczne powodujące napady nieepileptyczne, a Mabel jest jej psem przewodnikiem, który ostrzega ją o zbliżającym się napadzie. „Na przykład kładzie głowę na moich kolanach i jeśli próbuję wstać, nie rusza się, sygnalizując mi, żebym pozostała w pozycji siedzącej, bo inaczej stracę przytomność”. To zmieniło jej życie.
„Zdiagnozowano mnie, gdy miałam około 16 lat. Byłam dobrą uczennicą i dobrze się uczyłam w szkole. Interesowałam się tańcem, a potem nie mogłam nawet siedzieć w łóżku bez pomocy innych, żeby nie upaść i nie zrobić sobie krzywdy. Ponieważ nie mogłam sama się ubierać, myć ani jeść, wydawało mi się, że mój świat się zawęził” – wspomina Lauren. „Narodziny Mabel zmieniły wszystko: mogę wychodzić na ulicę i poruszać się samodzielnie… to po prostu niesamowite”.
Gdyby istniała maszyna, która potrafiłaby robić wszystko to, co robi Mabel, kogo byś wybrał? „Zawsze wybrałbym Mabel, a nie robota, ponieważ ona jest czymś więcej niż tylko lektorką. Istnieje między nami również więź emocjonalna” – mówi. „Wyobraź sobie, że masz najgorszy dzień w życiu, ale obok ciebie siedzi osoba, która pomaga ci poczuć się lepiej. Nie ma nic lepszego niż obudzenie się rano i zobaczenie kogoś, kto cieszy się na twój widok. Nigdy nie zamieniłbym jej na robota!”
