Ekspert wyjaśnia, dlaczego skorzystanie z terminu przedawnienia w celu zapłaty podatku od spadków może skutkować karami i jaka alternatywa prawna jest najbezpieczniejsza.
Spis treści
Podatek od spadków często powoduje niejasności dotyczące terminów, a zwłaszcza przedawnienia. Jednym z najczęściej zadawanych pytań jest to, czy warto czekać kilka lat, nie płacąc podatku, aby dług zniknął. Prawnik i ekonomista David Jiménez rozważa tę możliwość, ostrzegając przed rzeczywistymi ryzykami takiej strategii: „Nie warto ryzykować”.
Co oznacza wygaśnięcie terminu ważności podatku?
Wszystkie podatki, w tym podatek od spadków, podlegają przedawnieniu. Przedawnienie oznacza, że po upływie określonego okresu organy podatkowe tracą prawo do żądania zapłaty. Jest to jedna z kwestii podatkowych, które należy wziąć pod uwagę przy przenoszeniu własności majątku.
Zgodnie z art. 66 ogólnej ustawy podatkowej ogólny termin przedawnienia wynosi cztery lata. W konkretnym przypadku spadku jest on przedłużony do czterech i pół roku od dnia śmierci. Nie jest to pięć lat, jak wielu sądzi, zauważa Jimenez.

Od tego momentu, jeśli nie wpłynął żaden wniosek lub zawiadomienie od administracji, podatek traci ważność, a prawny obowiązek jego zapłaty wygasa.
Rzeczywiste ryzyko oczekiwania do końca
I tu pojawia się główny problem. Istnienie terminu przedawnienia nie oznacza, że warto czekać do ostatniego dnia. „Nie ma sensu ryzykować” – ostrzega Jimenez. Każde zawiadomienie przerywa bieg terminu przedawnienia i wznawia działanie długu.
Opierając się na swoim doświadczeniu zawodowym, wspomina: „Spotykaliśmy się z roszczeniami zgłaszanymi na dzień przed upływem terminu przedawnienia”. Oznacza to, że gdy do upływu czterech i pół roku pozostało zaledwie kilka godzin, przychodzi oficjalne zawiadomienie i podatek musi zostać automatycznie zapłacony, wraz z karą administracyjną i odpowiednimi odsetkami.
Dlaczego dziś łatwiej jest dać się złapać
Kolejnym kluczowym czynnikiem jest porównywanie informacji. Władze dysponują coraz większą ilością danych i narzędzi do wykrywania niezgłoszonych spadków. „W dzisiejszych czasach nie ma sensu myśleć, że tego nie wykryją” – podkreśla prawnik.
To sprawia, że strategia wyczekiwania staje się ryzykowną przygodą. Jeśli coś pójdzie nie tak, ostateczna kwota będzie wyższa niż pierwotny podatek. Nie tylko zapłacisz należną kwotę, ale także karę za nieterminowe wypełnienie wymagań.
Rozsądna alternatywa: poprosić o przedłużenie terminu.
W takich przypadkach Jimenez zaleca poproszenie o odroczenie, aby zyskać więcej czasu.
Podatek od spadku należy zapłacić w ciągu sześciu miesięcy od śmierci, ale w ciągu pierwszych pięciu miesięcy można poprosić o odroczenie, co pozwoli przedłużyć termin do dwunastu miesięcy.

Chociaż za drugi semestr naliczane są odsetki, nie przewiduje się żadnych kar. „Nie warto ryzykować” – podkreśla prawnik. Jeśli nie zostanie złożony wniosek o odroczenie i termin zostanie przekroczony, konsekwencją będzie kara administracyjna.
W jakich przypadkach można zastosować ten przepis?
Istnieje tylko jeden oczywisty scenariusz, w którym termin przedawnienia działa na korzyść spadkobiercy: gdy minęło ponad cztery i pół roku od dnia śmierci, a organy podatkowe nie zgłosiły żadnych roszczeń dotyczących zapłaty. W takim przypadku zadłużenie uznaje się za przeterminowane i nie trzeba płacić podatku.

Niemniej jednak adwokat jest nieugięty w swojej opinii: „Nalegam, że nie warto ryzykować”. Znajomość terminów jest ważna, ale wykorzystanie przedawnienia jako celowej strategii może ostatecznie okazać się znacznie droższe.
